Jestem ojcem.
Ojcem, który sam przeszedł przez kilka postępowań rodzinnych i – jak wielu innych – na początku patrzył na swoją sprawę bardzo emocjonalnie – czułem się wręcz zagrożony jako człowiek, bo najważniejszy aspekt mnie – ojcostwo – było kwestionowane przez matkę i miało zostać ocenione przez sąd.
Bałem się, że mimo świetnej relacji z córką nie zostanę oceniony dobrze jako ojciec. W internecie pełno jest historii o tym, jak to ktoś nie wiedział ile włosów na głowie miało jego dziecko i jak przez to trafił do więzienia… Żartuję. Mój strach przed tą oceną pozostawał jednak realny, no i ogólnie sprawy sądowe budziły mój niepokój. We wniosku matki pojawił się szereg poważnych zarzutów pod moim adresem, a równolegle z wnioskiem została wszczęta procedura Niebieskiej Karty. Bałem się, i to bardzo. A ze strachu człowiek robi różne rzeczy, często nie te, które powinien.
Dzisiaj wiem, że postępowania rodzinne działają inaczej.