Przez wiele miesięcy żyłeś kolejnymi terminami rozpraw, odpowiedziami na pisma i oczekiwaniem na decyzję sądu. Wydawało Ci się, że kiedy wreszcie zapadnie orzeczenie, wszystko stanie się jasne.
Tymczasem bardzo często jest dokładnie odwrotnie.
Jeżeli orzeczenie nie jest takie, na jakie liczyłeś, pojawia się ogromne rozczarowanie. Zaczynasz zastanawiać się, czy cała ta walka miała w ogóle sens. Wracasz myślami do kolejnych rozpraw, przeczytanych opinii i własnych decyzji, próbując znaleźć moment, w którym wszystko potoczyło się nie po Twojej myśli.
To naturalna reakcja.
Problem polega na tym, że bardzo łatwo uwierzyć, iż skoro sąd wydał takie orzeczenie, to niczego nie da się już zmienić.
A to nie jest prawda.
Postępowanie się zakończyło.
Twoje ojcostwo nie.
Najgorsze decyzje bardzo często podejmujemy tuż po przegranej.
Kiedy pojawia się poczucie niesprawiedliwości, łatwo zacząć działać pod wpływem emocji. Jedni chcą natychmiast składać kolejne wnioski i walczyć o zmianę orzeczenia za wszelką cenę. Inni przeciwnie – dochodzą do wniosku, że wszystko zostało już przesądzone i nie ma sensu robić czegokolwiek.
Obie reakcje są zrozumiałe.
Żadna z nich nie pomaga spokojnie zaplanować kolejnych kroków.
Najpierw trzeba zrozumieć, dlaczego zapadło właśnie takie orzeczenie.
Nie chodzi o to, żeby bezkrytycznie zgodzić się z sądem.
Nie chodzi również o szukanie winnego.
Najważniejsze jest zrozumienie, jakie argumenty i jakie okoliczności mogły doprowadzić do takiego rozstrzygnięcia.
Dopiero wtedy można odpowiedzieć sobie na dużo ważniejsze pytanie.
Co mogę zrobić od dzisiaj, aby przy kolejnej ocenie moja sytuacja wyglądała inaczej?
To jest moment, w którym większość ojców po raz pierwszy zaczyna patrzeć nie na przeszłość, ale na przyszłość.
Czas działa również na Twoją korzyść.
Jednym z największych błędów jest przekonanie, że skoro kolejny wniosek będzie można złożyć dopiero za jakiś czas, to do tego czasu właściwie nic się nie dzieje.
Tymczasem właśnie wtedy nadal budujesz swoją relację z dzieckiem.
Nadal rozmawiasz z drugim rodzicem.
Nadal podejmujesz codzienne decyzje.
Nadal pokazujesz, jakim jesteś ojcem.
Każdy kolejny miesiąc staje się częścią historii, która kiedyś może ponownie zostać oceniona.
Dlatego okres po wydaniu orzeczenia nie jest czasem oczekiwania.
To czas przygotowania się na kolejną szansę.
Nie wszystko da się zmienić od razu.
Bardzo dobrze rozumiem pokusę, aby jak najszybciej odwrócić niekorzystne rozstrzygnięcie.
Sam wiem, jak trudno pogodzić się z myślą, że od dziś będziesz widywał swoje dziecko rzadziej, niż uważasz za właściwe.
Ale wiem również, że najważniejsze decyzje podejmowane są nie tylko na sali sądowej.
Podejmujesz je każdego dnia.
To właśnie z tych codziennych decyzji buduje się przyszłość.
W czym mogę Ci pomóc?
Jeżeli właśnie odebrałeś orzeczenie i czujesz, że grunt usuwa Ci się spod nóg, nie chcę przekonywać Cię, że wszystko będzie dobrze.
Chcę pomóc Ci zrozumieć, co właściwie się wydarzyło i jakie możliwości naprawdę masz od tego momentu.
Wspólnie przeanalizujemy uzasadnienie, zastanowimy się, jakie wnioski z niego wynikają i co warto zrobić już teraz, aby nie zmarnować czasu, który masz do kolejnej szansy.
Bo wydanie orzeczenia nie oznacza końca drogi.
Dla wielu ojców jest po prostu początkiem nowego etapu.