Jeżeli trafiłeś na tę stronę, istnieje duża szansa, że od pewnego czasu czujesz, iż Twoja relacja z partnerką zaczyna zmierzać w kierunku, którego jeszcze kilka miesięcy temu w ogóle nie brałeś pod uwagę. Być może coraz częściej dochodzi między Wami do konfliktów dotyczących dziecka, komunikacja praktycznie przestała istnieć, a każda rozmowa kończy się kłótnią lub wzajemnymi pretensjami.
Jednocześnie nie masz jeszcze pewności, czy to rzeczywiście początek sprawy sądowej. Zastanawiasz się, czy warto jeszcze próbować rozmowy, zaproponować mediację, poszukać terapii, czy może po prostu przeczekać i dać sobie nawzajem trochę czasu. W głowie pojawiają się dziesiątki pytań, ale bardzo niewiele odpowiedzi.
To właśnie ten etap jest dla większości ojców najbardziej zagubiony.
Najczęściej nie chodzi o to, że nie wiedzą, czego chcą. Chcą nadal być obecnymi ojcami i uczestniczyć w życiu swoich dzieci. Problem polega na tym, że nie wiedzą, jakie decyzje podejmowane dzisiaj będą miały znaczenie za kilka tygodni lub miesięcy.
W takich momentach bardzo łatwo działać intuicyjnie. Kiedy druga strona nie odpowiada na wiadomości, pojawia się potrzeba wysłania kolejnej. Kiedy odmawia uzgodnienia ważnej sprawy dotyczącej dziecka, naturalną reakcją jest chęć pokazania, że to właśnie ona utrudnia współpracę. Kiedy pojawia się poczucie niesprawiedliwości, trudno oprzeć się pokusie udowodnienia swojej racji.
Doskonale rozumiem takie reakcje. Sam przez nie przechodziłem.
Problem nie polega jednak na tym, że są one nielogiczne. Wręcz przeciwnie – z perspektywy ojca bardzo często wydają się całkowicie uzasadnione. Problem polega na tym, że postępowania rodzinne rządzą się własnymi zasadami, których większość rodziców po prostu nie zna. W efekcie ogromna ilość energii poświęcana jest na działania, które dają poczucie walki o sprawiedliwość, ale niekoniecznie przybliżają do celu, jakim jest aktywne uczestnictwo w wychowaniu dziecka.
Dlatego moją rolą nie jest ocenianie Twoich dotychczasowych decyzji ani mówienie, że zrobiłeś coś źle. Moją rolą jest pomóc Ci spojrzeć na obecną sytuację z perspektywy człowieka, który przeszedł tę drogę i zrozumiał, że nie każda decyzja, która wydaje się słuszna, będzie równie pomocna z punktu widzenia postępowania rodzinnego.
Jeżeli jesteś właśnie na tym etapie, prawdopodobnie nie potrzebujesz kolejnego poradnika ani kilkuset stron przepisów. Potrzebujesz przede wszystkim odpowiedzi na pytanie: „Co powinienem zrobić teraz?”
Od tego właśnie zaczynamy.