Czy to już alienacja rodzicielska?
Jeżeli jest jedno pojęcie, które w ostatnich latach zrobiło ogromną karierę w internecie, to z pewnością jest nim alienacja rodzicielska. Wystarczy kilka trudniejszych sytuacji z drugim rodzicem, aby bardzo szybko usłyszeć, że właśnie tego doświadczasz. Brak odpowiedzi na wiadomości, utrudnianie kontaktów, podejmowanie jednostronnych decyzji czy stopniowe odsuwanie ojca od życia dziecka często są niemal automatycznie określane jako przejawy alienacji.
Doskonale rozumiem, dlaczego tak się dzieje. Kiedy czujemy, że tracimy wpływ na życie własnego dziecka, bardzo łatwo jest szukać jednego pojęcia, które wyjaśni całą sytuację. Gdy pojawi się już taka etykieta, zaczynamy patrzeć na kolejne wydarzenia przez jej pryzmat. Każda następna decyzja drugiego rodzica wydaje się jedynie potwierdzać wcześniejsze przekonanie, że mamy do czynienia właśnie z alienacją.
Problem polega jednak na tym, że postępowanie rodzinne nie rozstrzyga spraw na podstawie samych etykiet. Nawet jeśli jesteś przekonany, że druga strona stopniowo ogranicza Twoją rolę w życiu dziecka, najważniejsze pozostaje pytanie, jakie znaczenie będą miały konkretne fakty i w jaki sposób zostaną ocenione przez sąd. Samo wielokrotne używanie słowa „alienacja” nie sprawia, że sąd automatycznie podzieli Twoją ocenę sytuacji.
Co więcej, warto pamiętać o jeszcze jednym ryzyku. Jeżeli od początku całe postępowanie budujemy wokół przekonania, że druga strona dopuszcza się alienacji rodzicielskiej, a przedstawione argumenty nie przekonają sądu, bardzo łatwo znaleźć się w sytuacji, w której cała nasza strategia zaczyna się rozpadać. Zamiast pokazać siebie jako spokojnego, odpowiedzialnego i zaangażowanego rodzica, przez wiele miesięcy koncentrujemy się przede wszystkim na udowadnianiu, jak niewłaściwie zachowuje się drugi rodzic.
Nie oznacza to oczywiście, że należy ignorować sytuacje, w których rzeczywiście dochodzi do utrudniania kontaktów czy stopniowego odsuwania jednego z rodziców od dziecka. Wręcz przeciwnie. Takie zdarzenia warto dokumentować i odpowiednio przedstawiać sądowi. Moim zdaniem równie ważne jest jednak zadanie sobie pytania: co mogę zrobić, aby mimo tych trudności nadal budować swoją relację z dzieckiem i wzmacniać własną pozycję jako rodzica?
To właśnie na tym staram się skupiać podczas współpracy z ojcami. Nie zachęcam do ignorowania trudnych zachowań drugiej strony, ale również nie zachęcam do budowania całej strategii wyłącznie wokół prób udowodnienia alienacji. Znacznie więcej uwagi poświęcam temu, jakie decyzje podejmujesz Ty, jak komunikujesz się z drugim rodzicem, jak reagujesz na trudne sytuacje i w jaki sposób konsekwentnie pokazujesz swoje zaangażowanie w życie dziecka.
Z mojego doświadczenia wynika, że nawet jeśli druga strona podejmuje działania, które odbierasz jako próbę odsunięcia Cię od dziecka, nadal pozostaje wiele obszarów, na które masz realny wpływ. I to właśnie one powinny stać się fundamentem Twojej strategii. Ostatecznie celem postępowania rodzinnego nie jest udowodnienie, że drugi rodzic jest „alienatorem”, ale przekonanie sądu, że potrafisz być spokojnym, odpowiedzialnym i obecnym rodzicem, który potrafi stawiać dobro dziecka ponad konfliktem między dorosłymi.
Leave a Reply