Dla wielu ojców wiadomość o wszczęciu procedury Niebieskiej Karty jest jednym z najbardziej stresujących momentów całego postępowania. Bardzo często pierwszą reakcją jest strach. Pojawia się przekonanie, że skoro rozpoczęto taką procedurę, to sprawa jest już przesądzona, a oni zostali uznani za sprawców przemocy. W głowie natychmiast pojawiają się pytania o przyszłość relacji z dzieckiem, o postępowanie sądowe i o to, co właściwie wydarzy się dalej.
Doskonale rozumiem te emocje. Sama nazwa procedury brzmi bardzo poważnie i wiele osób utożsamia ją z postępowaniem karnym albo z wyrokiem, którego nie da się już odwrócić. Tymczasem warto pamiętać, że Niebieska Karta ma zupełnie inny cel.
Jej podstawowym zadaniem jest udzielenie pomocy rodzinie, w której pojawiło się podejrzenie przemocy. Procedura nie jest prowadzona wyłącznie wobec osoby, której dotyczy zgłoszenie. Obejmuje całą rodzinę i ma umożliwić ocenę sytuacji oraz zaplanowanie odpowiednich działań pomocowych. Sam fakt wszczęcia procedury nie oznacza jeszcze, że zarzuty zostały potwierdzone ani że zapadły jakiekolwiek rozstrzygnięcia dotyczące odpowiedzialności danej osoby.
Jednocześnie nie da się ukryć, że w praktyce spraw rodzinnych procedura Niebieskiej Karty nierzadko pojawia się równolegle z konfliktem pomiędzy rodzicami. Dla ojca jest to często ogromne źródło stresu, ponieważ obawia się, że sama informacja o prowadzeniu procedury wpłynie na sposób, w jaki będzie postrzegany przez sąd, biegłych czy inne instytucje. W efekcie wielu ojców zaczyna działać pod wpływem strachu. Próbują natychmiast tłumaczyć każdą sytuację, przekonywać wszystkich wokół o swojej niewinności albo przeciwnie – wycofują się z kontaktów z dzieckiem i drugim rodzicem w obawie, że każde ich zachowanie zostanie wykorzystane przeciwko nim.
Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie wtedy najłatwiej popełnić błędy. Nie dlatego, że ojciec ma złe intencje, ale dlatego, że podejmuje decyzje pod wpływem silnych emocji. Tymczasem procedura Niebieskiej Karty również podlega określonym zasadom i warto wiedzieć, czego można się spodziewać, jak wyglądają spotkania zespołu interdyscyplinarnego i w jaki sposób zachowywać się zarówno podczas samej procedury, jak i na co dzień.
To właśnie w tym mogę pomóc. Nie uczę, jak „wygrać” z procedurą ani jak mówić to, co ktoś chciałby usłyszeć. Pomagam zrozumieć, czym naprawdę jest Niebieska Karta, czego można się spodziewać na kolejnych etapach oraz jak zachować spokój w sytuacji, która dla większości ojców jest jednym z największych źródeł lęku podczas całego postępowania.
Najważniejsze jest jednak coś jeszcze. To, jak zachowujesz się po wszczęciu procedury, często ma znacznie większe znaczenie niż sama wiadomość o jej rozpoczęciu. Dlatego zamiast działać pod wpływem strachu, warto spokojnie zrozumieć, na czym polega procedura, jakie są Twoje prawa i obowiązki oraz w jaki sposób przejść przez ten etap bez podejmowania decyzji, których później można żałować.
Leave a Reply